7 stycznia

Wrocław, moje miasto. Nie potrafię opisać jak bardzo lubię tutaj przebywać, odkrywać na nowo zakamarki, delektować się serdecznością ludzi. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się stąd wyprowadzić. Fascynują mnie krzywizny w odbiciach, tam jest drugi Wrocław. Inny, zupełnie nierzeczywisty. I tylko tego, kto go dostrzeże.

Byliśmy już strasznie zmęczeni, a mieliśmy przed sobą jeszcze szkołę, kiedy z niczego wpadliśmy na pomysł fotografowania Artura. Trochę wina, sprzętu muzycznego, wygłupiania się przed obiektywem i wyszła całkiem udana sesyjka, a ja miałem kolejne zdjęcie, które mogłem zaprezentować na zajęciach z reklamy.


6 stycznia

Pierwszy raz przed moim obiektywem stanęła dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Było to dla mnie nie lada wyzwanie, tym bardziej, że koleżanka, której robiłam zdjęcia po raz pierwszy rozebrała się przed obiektywem. Zależało mi, aby spodobała się sama sobie na moich fotografiach. Kiedy wysłałam jej zdjęcia dostałam smsa od jej męża: "uszczęśliwiłaś moją żonę, nie wiem jak ci się odwdzięczę".

Kolejny ze szkolnych projektów. Szukanie kiczu i ikon, przedstawianie ich. Wymyśliłem projekt Madonna i Madonna. Oto jedna z nich.


5 stycznia

To był męczący dzień, pełen bieganiny, sprawunków i, niestety, sporów. Nawet Tośka się zmęczyła i zapadła w głęboki sen w swoim legowisku. Czasem tylko podnosiła oko, żeby zobaczyć co też ciekawego dzieje się u dużych...


4 stycznia

Rozpoczynam kolejny cykl z zabawkami, tym razem płaskie obrazki zostały zainspirowane fotografiami Grzegorza Przyborka. Możliwe, że czas zabawek przeminie wraz z dzieciństwem moich dzieci, jednak na razie chcę czerpać ze skarbnicy bycia mamą. W świecie dzieci wszystko jest możliwe. W świecie fotografii można wszystko wykreować.

Kolejny z moich cykli "zawłaszczenie". Bywalcy bloga mogli się już z nim zetknąć. Usłyszałem swego czasu, że to najbardziej dorosły z moich projektów. Staram się sprostać tej ocenie i znaleźć w nim to, czego zabrakło wcześniej.


Nie jestem szczególnie zadowolony z powyższego zdjęcia, ale niechże będzie dobrą wróżbą i wprawką, podobnie jak dobrą wróżbą na pogodę okazała się ta śnieżyca za oknem.


3 stycznia

Kiedy nie wiem co sfotografować, idę do dziecięcego pokoju, który jest dla mnie kopalnią pomysłów. Uwielbiam dziecięce zabawki, ich niedokładności widoczne dopiero pod dużym powiększeniem, obgryzione przez smyki ręce i nogi, pogubione elementy. Zdjęć z serii "plac zabaw" mam już kilkadziesiąt i nie wygląda na to, abym miała tą serię zakończyć. Pierwotnie inspirowałam się cyklem Pawła Żaka "Opowieści", jednak moje prace są bardziej dosłowne. Sprawiają mi wiele radości.

Moje "portrety znalezione" to cykl, który szczególnie przypadł mi do gustu. Nieco zapomniany leżąc na stoliku ze zdjęciami domaga się swoich praw. Próbuję obudzić go i rozszerzyć swoją kolekcję. Czy ktoś z was jest zainteresowany?


2 stycznia

Miałam w głowie poukładany nowy projekt, jednak kiedy przyszło do fotografowania zdjęcia nie były tak atrakcyjne jak te które sobie wymarzyłam. Całość trzeba jeszcze przemyśleć, a na dzisiaj pozostawiam talerz z Michnikiem.

Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć jak mawiają. Tako i ja postanowiłem z mądrości tej skorzystać i przy okazji rozpijania butelki noworocznego wina, zrobiłem to oto zdjęcie. Szkło, ciężko się fotografuje...


1 stycznia


UPS! Zupełnie zapomniałam, że umawiałam się z Tsarem na reaktywację blogu. Na całe szczęście zaraz po północy wykonałam całe 3 (słownie: trzy) zdjęcie aparatem Fuji Instax (z natychmiast wyskakującymi zdjęciami). Jedno z nich udało mi się odzyskać do skanowania. I oto ono!



Nowy Rok to domyślnie czas zadumy, nad tym co było i co ma nadejść w najbliższej przyszłości. Dla mnie i Camparis to nowy rok z projektem Factor 365. Po zakończonym poprzednim roku, myśleliśmy, że nie wrócimy już do takiej samej formuły, ale stęskniliśmy się i oto jesteśmy. Kiedy patrzę w przeszłość widzę wiele wspaniałych chwil w moim życiu, oby w 2011 było ich jeszcze więcej.