7 lutego

Moje ulubione ostatnimi czasy. Czasami bywa tak, że po prostu ma się ochotę na piwo. Nie jestem w stanie wypić 0,5l, ale 0,3l akurat sączę przez cały wieczór. Dla przyjemności.

Znów Warszawa... Jeżdżę tam i z powrotem, mamy gości.


6 lutego

Droga na Wrocław przebiega przez Tuszyn. Pełno tam parkingów, ale jeden pilnowany jest "szczególnie". Za każdym razem chciałam zatrzymać się przy misiu i go sfotografować, ale teraz los się do mnie uśmiechnął i stanęłam na światła tuż obok niego.

Czasami człowiek nagle coś zauważa i jest... tak powstają zazwyczaj moje miejskie zdjęcia. Wyprzedaż rąk, nóg, ale nie mózgów. Tak czułem się po tej sesji.


5 lutego

Jedziemy do szkoły. Nieprzytomni, zmęczeni po całonocnej walce z Flashem. Nawet w pociągu nie można się wyspać, bo trzeba szybko dokończyć projekt. Na brudnej szybie pociągu ktoś narysował dwa serduszka. Podniosłam komórkę i już wiedziałam, że to będzie moje zdjęcie na factora. Innego nie będę miała siły zrobić.

Rano zakopani w błocie, w południe olani przez wykładowcę. Dzień szary i bez komentarza


4 lutego

Ciągle w drodze. Pogoda nie sprzyja miłym wycieczkom, wycieraczki walczą z deszczem. Nie chce się jechać. W taką pogodę człowiek najchętniej zakopałby się pod koc z kawałkiem dopiero co upieczonego ciasta i kubkiem kawy. Tylko dla tego lubię deszczową pogodę, inaczej ciężko byłoby wytłumaczyć sobie powody takiego lenistwa. A na wiosnę czekam z utęsknieniem.

Noc z Flashem - czyli sesja nadchodzi. Na zdjęcia brak mózgu...


3 lutego

Temat "zdjęcie w zdjęciu" wymyślony przez jednego z prowadzących klasę fotografii okazał się praktycznie nie do ugryzienia. Prawie nic się prowadzącemu nie podobało, a najmniej podobały się pomysły na wykonanie takiego zdjęcia. Próbowałam jeszcze walczyć na ostatnią chwilę, ale nie znalazłam rzutnika. Nałożenie zdjęcia papierowego ubranka lali w Photoshopie dało jednak zupełnie inny efekt niż oczekiwałam. Po prostu muszę znaleźć dobry rzutnik i zdjęcia powtórzyć.

Ostatnie, szkolne podrygi. Zdjęcie bez photoshopowych ingerencji. Prosta multiekspozycja z użyciem świateł, aparatu, talerzyka kukurydzy i niezwykle uroczej asystentki... tzn modelki, chciałem powiedzieć.


2 lutego

Powtórzę za jednym z prezydentów z naszego znakomitego pocztu: "Nie chcem ale muszem" ... Warszawa jest w porządku, ale nie ciągnie mnie do niej bez specjalnego powodu. Tym razem mimo iż powód był, nie ciągnęło mnie tym bardziej. Jednak zawalona sesja upomniała się o swoje i spakowawszy sprzęt fotograficzny udałam się do stolicy na szybkiego nadrabiać fotograficzne zaległości.

To zima, to wiosna, pogoda nas nie oszczędza. Dziś śniegu dużo, ale idzie ocieplenie i osiadła mgła. Zastała mnie w parku.


1 lutego

Moim postanowieniem noworocznym jest nauka gotowania i pieczenia. O ile w poprzednim mieszkaniu miałam doskonałe wytłumaczenie, że nie posiadam piekarnika, tak teraz wymówek nie mam. Ale sprawia mi wiele radości lepienie cudaków, a moje dzieci są niezwykle wdzięcznymi konsumentami. Zjedzą prawie wszystko, czasami tylko trzeba odpowiednio je przegłodzić :)

Jak to Camparis często mówi, jak fajnie by było, gdyby potrafić przenieść wszystkie pomysły z głowy w zdjęcia. Miałem taki pomysł łączenia zakamarków Warszawy z symbolicznym ich odwzorowaniem z mapek w Metrze. Wyszło jak zwykle...